W sobotę 20 czerwca premier Erdoğan miał przybyć z dwudniową wizytą do Aten, dokąd grecki rząd zaprosił go na ceremonię otwarcia nowego muzeum na Akropolu. Ostatecznie podróż odwołano w ostatniej chwili, jako przyczynę podając problemy premiera z nadciśnieniem. Mimo to, w niedzielę rano pierwsze strony ateńskich gazet ukazały się ze zdjęciami i artykułami dotyczącymi... wizyty tureckiego premiera.
W sobotę wieczorem nad komputerami najwidoczniej przysypiali już dziennikarze gazety "Ethnos" ("Naród"), która zilustrowała artykuł o wizycie tureckiego ministra spraw zagranicznych, Ahmeta Davutoğlu, który również był zaproszony na Akropol, fotografią jego poprzednika - Alego Babacana, ministra do maja 2009 r. - ściskającego dłoń ministra spraw zagracznicznych Grecji, Dory Bakoyanniego.
Z kolei "To Vima" ("Trybuna"), której niedzielna edycja uchodzi za wzór poważnego dziennikarstwa, opisała spotkanie premiera Erdoğana z premierem Karamanlisem jako "przebiegające w chłodnej atmosferze".
W inwencji twórczej konkurencję zdołała przebić trzecia z nich, "Eleftherotypia" ("Wolna Prasa"), opisując szczegółowo tematy, które poruszyli w czasie spotkania obaj premierzy; zdaniem jej dziennikarzy były to nielegalna imigracja, gospodarka oraz nowe technologie. Każda z gazet przytaczała fragmenty rozmów, które miały rzekomo miejsce między greckim a tureckim premierem.
Zaraz po tym, jak wszystkie przeinaczenia wyszły na jaw, trzy ateńskie dzienniki unisono usunęły wszelki ślad po artykułach i zdjęciach ze swoich stron internetowych, traktując je jako niebyłe.
Specyfika greckiego rynku prasy sprawia, że na 19 ogólnokrajowych dzienników poważnych blisko połowa z nich sympatyzuje z rządzącą prawicową Nową Demokracją, zaś drugie tyle z socjaldemokratycznym PASOK, Panhelleńskim Ruchem Socjalistycznym, od 2004 roku pozostającym w opozycji. Pech chciał, że wszystkie 3 dzienniki, których publicyści dali się ponieść wodzom fantazji, są generalnie uznawane za przychylne właśnie greckim socjaldemokratom. Można zatem śmiało postawić tezę, że opisanie przez nie w ciemnych barwach nigdy nie mającego miejsca spotkania premierów Erdoğana, z umiarkowanie islamistycznej AKP, oraz Karamanlisa, przewodniczącego Nowej Demokracji, nie jest do końca przypadkowe.
Część tureckiej prasy zdawała się sugerować, że przyczyny odwołania wizyty przez mogą być inne od tych, które podano oficjalnie. Zdaniem świeckiego dziennika "Cumhuriyet" ("Republika"), za decyzją tą stało w rzeczywistości niedawno wydane oświadczenie prezydencji UE, wskazujące Turcję jako kraj tranzytowy dla handlu ludźmi. Mimo iż szlaki handlu "żywym towarem" faktycznie przebiegają przez Turcję, Erdoğan mógł chcieć zaprotestować w ten sposób przeciwko instrumentalnemu wykorzystywaniu tego problemu w celu opóźniania negocjacji na temat jej członkowstwa w UE. Dlaczego akurat w ten sposób? Z tekstu dokumentu wynika, że Ankara została w nim umieszczona wśród innych państw na wniosek... Aten.
Podobnego zdania co "Cumhuriyet" zdaje się być liberalna "Hurriyet Daily News", uzupełniając listę powodów mogących stać za odwołaniem wizyty o kolejny - zeszłotygodniowe oświadcznie premiera Karamanlisa w Brukseli, w którym skrytykował Turcję za naruszanie przestrzeni powietrznej nad Morzem Egejskim przez tureckie myśliwce. Złość Erdoğana mogłoby wzbudzić w tym przypadku fakt, że tureckie siły zbrojne tradycyjnie utrzymują dużą niezależność od rządu, z czego grecki premier zapewne musiał zdawać sobie sprawę.
Na przekór wersjom zdarzeń przedstawianym przez oba dzienniki zdaje się przemawiać to, że w niedzielę, dzień po planowanej wizycie, odwołana została również wizyta premiera Erdoğana w Kahramanmaraş, w południowo-centralnej Anatolii. Jeżeli w najbliższym czasie jednak dojdzie do zapowiadanej wizyty premiera Erdogana w Atenach, będzie to oznaczało, że pesymistyczne scenariusze na szczęście nie były zgodne z prawdą.
Relacje Turcji i Grecji zdawały się tylko poprawiać w ostatnich latach. Począwszy od 1999 roku, gdy najpierw Turcję, a następnie Grecję nawiedziły potężne trzęsienia ziemi, w efekcie czego oba narody okazały sobie wiele gestów sympatii (głośna była zwłaszcza wymiana ekip ratunkowych oraz zbiórki darów dla poszkodowanych z sąsiedniego kraju), tak zwana "Earthquake diplomacy" położyła podwaliny pod rozwój i złagodzenie dawniej bardzo napiętych stosunków między państwami.
24 stycznia 2008 roku, po raz pierwszy od 49 lat, doszło do wizyty greckiego szefa rządu w Turcji, podczas której premier Karamanlis uczestniczył we wspólnej konferencji z premierem Erdoğanem. Na ironię, to właśnie wujek urzędującego greckiego premiera, Konstantin Karamanlis, był tym szefem rządu, który w maju 1959 roku odwiedził Turcję z ostatnią oficjalną wizytą przed upływem półwiecza.
I niech mi ktoś pwoie: Media opisują rzeczywistość czy ją kreaują?
Zobacz następny temat Zobacz poprzedni temat Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach