Pokazy sprzętu w Legionowie
(czyli jak ja poznawałem PT-91 Twardy i jak Twardy poznawał mnie)
Coraz częściej wraz z lokalnymi uroczystościami społeczeństwu pokazywany jest potencjał Wojska Polskiego, ze szczególnym uwzględnieniem jego uzbrojenia i wyposażenia. Dni Legionowa to kolejna ku temu okazja. Na Stadionie Miejskim wystawiała się 1 Warszawska Dywizja Zmechanizowana im. Tadeusza Kościuszki. Co ma ona wspólnego z tym miasteczkiem? Przede wszystkim sztab dywizji, a także część pododdziałów tutaj ma swój garnizon. Z racji siedziby sztabu udało się ściągnąć na pokazy sprzęt i ludzi z innych garnizonów 1 WDZ, m.in. z Siedlec i Ciechanowa.
A więc po kolei. By jak największe grono zainteresowanych mogło przybyć na miejsce pokazy zaplanowano na niedzielę 4 czerwca br. Pogoda jak to w tym roku, nie była zbyt przyjazna, chociaż pomimo znacznego zachmurzenia obyło się bez dużych opadów deszczu. Na miejsce dotarłem stosunkowo wcześnie, bo w granicach 12 w południe, licząc, w czym się nie myliłem na mniejsze o tej porze zainteresowanie publiczności (niedzielne obchody rozpoczynały się dopiero o 14). Niestety, moje, choć przyznaję to otwarcie mało prawdopodobne założenia, że sprzęt ciężki napotkam jeszcze na przyczepach niskopodwoziowych- by móc ujrzeć go podczas zjazdu i zajmowania stanowisk- były płonne. Sprzęt stał już tam gdzie miał stać. Wojsko, jak to wojsko nawet w niedzielę pojawiło się prawie o brzasku i już w okolicach godziny 7 rano było przygotowane na napływ gości. Ale nic sobie z tej małej porażki nie robiłem, tak naprawdę to w momencie wejścia na stadion to nawet już o niej nie myślałem, biegając wzrokiem od lewa do prawa by uchwycić wszystko czym dzisiaj moją duszę hobbysty uraczę (ten moment najbardziej lubię, takie pierwsze nasycanie). A było czym. Wystawę ustawiono w dwóch przeciwległych rzędach. W tym "najważniejszym" stał patrząc po kolei od prawej: czołg PT-91 Twardy, BWP-1, samochód opancerzony BRDM-2, Honker jako ZWD-3, Honker osobowo-transportowy, wóz wsparcia dowodzenia CWK-11 i wóz łączności na podwoziu Stara 266. W drugim rzędzie skupiono się na pojazdach: dwa ciągniki siodłowe z naczepami (TATRA 815 i Iveco), szosowy Iveco ze skrzynią ładunkową, cysterna na podwoziu Star 266, ambulans na podwoziu Sprintera i pojedyncze działko przeciwlotnicze ZU-23-2 (niestety bez żadnych celowników). W tym samym szeregu stały również namioty logistyków (umundurowanie) i mocno oblegany namiot z uzbrojeniem strzeleckim. Na pokazach wojskowych nie może zabraknąć wojskowej grochówki, tak więc kuchnia polowa także była w pobliżu. Ale w tym czasie o tym nie myślałem, na przełaj, przez piaskowe boisko ruszyłem ku Twardemu.
Rozpocząłem rozpoznanie bojem, trzeba było poznać "przeciwnika". Na moje pytanie czy Twardy jest z termowizorem czy tylko z noktowizorem PCN-A jeden z członków załogi (jak się potem okazało kierowca, st. szeregowy nadterminowy) odpowiedział: "tak, ma termowizor". O, myślę sobie, trafił mi się rodzynek! Przecież wiadomo, że Twardych z termowizorem jest niewiele (tak naprawdę to niewiadomo ile). Gdy zacząłem pytać o szczegóły (zasięg wykrycia celu wielkości czołg, rozdzielczość) popatrzył na mnie dziwnie i zaraz zawołał działonowego twierdząc że to nie jego działka. Po krótkiej rozmowie z działonowym (żołnierz służby zasadniczej) wyjaśniło się w końcu, że jednak PCN-A. Nic to, model równie ciekawy, wszak i tak widziany pierwszy raz. Wszedłem na pancerne monstrum, po czołgowemu, podciągając się za lufę, nie będę kokietował, przyciąganie ziemskie robiło swoje na moje prawie 100 kilo wagi ale udało się. Kierunek wieża. Widzę okno celownika TPD-K1, ale dla pewności pytam kierowcę...a ten woła działonowego, a na moje TPD-K1 ten także robi dziwną minę ale w końcu potwierdza, że to okno celownika, a kto by tam wiedział jak on się fabrycznie nazywa. Przyznam szczerze, trafiło mnie jak uderzenie obuchem. Widać jak w WP oszczędza się na szkoleniu. Po kolei obszedłem wszystkie stanowiska, od kierowcy po stanowisko dowódcy i działonowego. Nie rzucałem już nazw fabrycznych tylko po kolei pytałem "a to co?", "gdzie podłącza się noktowizor kierowcy", "co się tu wyświetla?". Uzyskiwałem odpowiedzi, w większości rozmawiając już z dowódcą czołgu (kapral służby kontraktowej), który siadał na stanowisku obok i odpowiadał na moje pytania. Załoga była naprawdę miła i bardzo uczynna, po początkowym dziwnym obserwowaniu pomagali mi ile mogli, a to podłączając hełmofon, a to pokazując ruch zamka armaty (tu muszę się powstydzić, kilka dobrych chwil "walczyłem" z blokadą zamka, ciągle pytając ich czy oni to naprawdę robią ręką a nie nogą?! W końcu udało się), a to w trybie ręcznym pokazując jak pracuje automat ładowania. Naprawdę, nauka o jakiej nawet nie myślałem jadąc do Legionowa. Dowódca czołgu wiedział więcej od swoich podkomendnych, ale np. na pytanie o zasięg dalmierza laserowego, po chwili zastanowienia odpowiedział że 2 kilometry , co niestety nie jest właściwe (według producenta jest to 9999 metrów ), ale go nie poprawiałem, zrzucając to po prostu na szkolenie, pewnie nigdy nie miał okazji w praktyce poznać jego możliwości po za wspomniane 2000 metrów . Podobnie było z czujnikami na wieży, żaden nie mógł odpowiedzieć co to za czujnik, odpowiadając że to "od Drawy" albo z pojemnikiem na chwyt powietrza przy jeździe po dnie- działonowy w ogóle nie wiedział co to jest, z pomocą przyszedł dopiero dowódca czołgu. O rozmowie o stabilizacji nie wspomnę, tak jak szybko zapytałem, tak szybko odpuściłem sobie szukania odpowiedzi na ten temat. Panowie, tylko obsługa zawodowa inaczej to wszystko nie ma sensu. Za 2-3 lata służby wierzę, że kapral jak i starszy szeregowy będą mogli odpowiedzieć na dużo więcej pytań osób, które nie tylko robią fotografie z telefonu komórkowego żonie i dzieciom na czołgu. Tylko służba zawodowa....Pytałem o słabe strony czołgu. Na co narzekają? Dowódca odpowiedział, że przede wszystkim na łączność, kable są na wierzchu i często dochodzi do zwarć elektrycznych lub w ogóle zerwań okablowania no i trzeba pilnować się z automatem do ładowania pocisków, a w szczególności wszystko musi być "zsynchronizowane" bo inaczej wyrzucane dno ładunku miotającego miast wylecieć przez otwór w wieży uderzy w jego rant i może siać spustoszenie w wieży (tej załodze to się nie przytrafiło). Teraz pora na kilka moich uwag. Pierwsze wrażenie jest takie, ot kolejny trochę zmieniony czołg który wyszedł spod ręki radzieckich projektantów. Przedział kierowcy nie razi nowoczesnością, bardziej rozbudowana od T-55 tablica przyrządów ale tak w ogóle to taki trochę większy...T-34 (kilka pedałów, gałka zmiany biegów i dwa cięgna służące do zmiany pracy gąsienic). Dużo większe wrażenie robią stanowiska załogi w wieży. Już na pierwszy rzut oka widać że jest sporo nowszej elektroniki, wrażenie robi także wewnętrzna część armaty której zamek wypełnia sporą przestrzeń wieży oraz automat ładowania. Z miejsca kierowcy widać obłe pojemniki na pociski i ładunki miotające, z miejsc działonowego i dowódcy wozu jest to po prostu podłoga wieży, podajnik w momencie gdy nie pracuje także zasłonięty jest podwójną, ruchomą osłoną. Z takich ciekawostek warto wspomnieć jeszcze jedną rzecz. Otóż nie wiedziałem, że by prowadzić ogień z karabinu NSW na wieżyczce dowódcy najpierw trzeba go zablokować na "kierunek" inaczej wpadałby w wibracje, ciekawe jak to się sprawdza w boju... Zwiedzanie PT-91 zajęło mi bite 45 minut, przyszła kolej na kolejny sprzęt.

czołg PT-91

PT-91 w ujęciu od tyłu
Obok stał jak już wspominałem BWP-1. Wóz opatrzony już na różnych imprezach a także w muzeach. Ten był ciekawie ukompletowany bo z ppk Malutka. Obsługa wozu potwierdziła że z ppk już się nie strzela, oraz co ciekawe nie używa się już noktowizorów (przynajmniej w 1 BPanc z Wesołej) i nie jeździ pojazdem po zmroku. Można było zająć stanowiska kierowcy (ciekawe rozwiązanie ze sterowaniem za pomocą wolantu ala lotniczy), dowódcy, działonowego, członka desantu. "Pobawić się" armatą i wieżą. W rozmowie z załogą uderzyła mnie jedna rzecz, cały czas twierdzili, że BWP jest dobrze uzbrojony. Przyznam szczerze nie oponowałem zbytnio.

podstawowy środek transportu - BWP-1

armata 73mm i ppk Malutka w BWP-1
BRDM-2. W wersji bazowej nie zmodernizowanej. W odróżnieniu o PT-91 i BWP-1 rzuca się w oczy duża, niczym nie po przecinana wewnętrzna przestrzeń załogowa. Tak naprawdę BRDM-2 składa się z przedziału napędowego i w 2/3 z "skrzyni" załogowej.

BRDM-2
Kolejny eksponat, to wyrzutnia BM-21. Obsługujący ją podporucznik mógł dużo powiedzieć o praktycznym użyciu BeeMek, sposobie naprowadzania wyrzutni, celowniku, kolejności ładowania i odpalania itp. Naprawdę duże słowo pochwały dla wszystkich żołnierzy z obsługi którzy byli w Legionowie, widać było że chce im się opowiadać o tym czym się zajmują.

wyrzutnia BM-21
Na chwilę zatrzymam się jeszcze w moim przewodniku po ekspozycji na namiocie z uzbrojeniem. Poznałem różnice pomiędzy SAKO TRG-21 i 22, montaż noktowizora do tej broni, a także miałem możliwość oddania kilku suchych strzałów z każdego z nich. Obok leżał także PM-98 Glauberyt, RPG-7, Beryl z celownikiem PSC-6, Beryl standardowy, kbk AKM z drewnianą kolbą, karabin PK i trójnożny UKM-2000. Adrenalinka podskoczyła jak się dowiedziałem że obaj żołnierze ze stoiska mają pistolety Wist. Cóż za okazja by się wypytać na ich temat, często powracający na naszym czy na innych forach militarnych. No i nie "zawiodłem się", narzekali. Pojawiły się stwierdzenia, że ten pistolet nie powinien "pojawić się w wojsku". Przede wszystkim wytykali częste zacinanie się broni (mechanizm nie nadąża wyrzucić łuski po wystrzelonym pocisku gdy komora zamkowa powracając zakleszcza go) no i problemy z rozkładaniem i składaniem. O tym się sam przekonałem. Poprosiłem o jego rozłożenie, po czym składało go ich dwóch przez kilka minut, z czymś mieli problem. Z obowiązku dodam, że obaj najchętniej widzieliby w swych kaburach radomskie P99.

pistolet WIST L
Na tym koniec wycieczki szanowni czytelnicy. Kto był ten wie co mógł stracić, kto nie był niech rusza na lokalne imprezy- to są rodzynki, tylko uważajcie z kim jedziecie, mi żona zrobiła małą scenę gdy zobaczyła miejsce pokazów: "to na to pole przyjechaliśmy?!" Pozdrawiam.
Legionowo nawiedził: Mariusz Cielma, mac76