Dodaj do ulubioncyh Startuj z Militarium
 
 

  :: Strona główna
  :: Forum
  :: Księga gości
  :: Linki
  :: O serwisie
  :: Reklama

  :: Pistolety
  :: Pistolety maszynowe
  :: Karabiny i karabinki
  :: Karabiny wyborowe
  :: Strzelby
  :: Granatniki
  :: Inne

  :: Samoloty
  :: Śmigłowce
  :: Uzbrojenie
  :: Wyposażenie

  :: Czołgi
  :: Wozy opancerzone
  :: Artyleria
  :: Broń przeciwpancerna
  :: Broń przeciwlotnicza

  :: Inne

  :: Historia
  :: Mundury i odznaki
  :: Stopnie w WP
  :: Uzbrojenie
  :: WP w liczbach
  :: Jednostki specjalne

  :: Okręty nawodne
  :: Okręty podwodne
  :: Wyposażenie
  :: Uzbrojenie

  :: przed 1939 r.
  :: II Wojna Światowa
  :: po 1945 r.

  :: Armie Świata
  :: Jednostki specjalne

  :: Biografie
  :: Przegląd prasy
  :: Gry
  :: Filmy
  :: Książki
  :: Modelarstwo
  :: Imprezy militarne

 



Piknik lotniczy Mińsk Mazowiecki 2007

Wrażenia z poprzedniej imprezy nastawiły mnie pozytywnie już dużo wcześniej przed dniem pokazów tj. 19 maja. Zaplanowałem wcześniejszy przyjazd (tak w granicach 9 rano) by "wpaść" na płytę postojową jako jeden z pierwszych i spokojnie obfocić co tylko się da, a przede wszystkim wszystko co lata. Plany planami a wyszło jak zawsze.... Było chyba więcej takich jak ja. Dość powiedzieć, że różnicy w liczbie pielgrzymów nie zauważyłem, na moją niekorzyść niestety. Ruszyłem drogą ku miejscu gdzie wzlatują samoloty, tym razem spokojnie wypatrywałem przecinki w lesie. Wkurzały mnie tylko "święte krowy", ja musiałem drałować na piechotę zostawiając samochód gdzieś tam pod lasem, a tu nie wiadomo kto jeździł sobie bez przeszkód to w jedną to w drugą stronę. Liczne rodziny ma tam kadra i pewnie nie tylko oni. Ale nic to, pogoda ładna, a dwutygodniowa częstochowska pielgrzymka to nie jest. Dotarłem. I zaraz krótki jęk zawodu, cholera, w obrębie wzroku stoi sobie pojedynczy MiG-29! A w tamtym roku było tak "bogato" (polecam zeszłoroczną relację z Pikniku w serwisie). Humoru nie poprawił widok Su-22M4K, pomnikowego MiG-21MF, mińskiej Iskry (jak mi sprawdził potem Łukasz nawet lotnej) czy Jak-40, ten ostatni najbardziej mnie uradował trzeba przyznać. Żona zauważyła moją skrzywioną minę. Na gorąco wytłumaczyłem sobie fakty ze strony internetowej 23. Bazy Lotniczej, jakie wyczytałem w dniach poprzedzających wycieczkę. Nastąpiła zmiana na stanowisku dowódcy, płk. dypl.pil. Włodzimierz Usarek przekazał 9 maja br. swoje obowiązki następcy ppłk. dypl. nawig. Dariuszowi Zabłockiemu (o dowódcy Eskadry wtedy nie myślałem). Moja stworzona na gorąco teoria głosiła: odchodzącemu nie zależało, nowy nie zdążył się przyłożyć. Ale nic to. Ruszyłem do maszyn omijając ustawione bliżej, kuszące modelami czy zabawkami stoiska. MiG-29 nr 105 stał samotnie, niestety bez drabinki więc można było obmacać go dookoła, bez możliwości zrobienia tego w górnych partiach (dobre...). Jakim utrapieniem są teraz właściciele telefonów z aparatami, spróbujcie zrobić zdjęcie bez nich! Wytwałe czekanie na nic. Coś tam udało mi się uchwycić.

Dalej stała sobie pojedyncza Suczka (Su-22M4K nr 4605), co ciekawe chyba miała jakąś kolizję, na końcu skrzydła stłuczono lampę świateł. Do Jaczka można było zajrzeć, jednak jakiś leniwy się zrobiłem, czekanie 20-30 minut na swoją kolej nie wchodziło w grę. Za to postanowiłem zaszaleć inaczej, skorzystałem z powietrznych atrakcji Aeroklubu Lubelskiego. 10 minutowy przelot (tak szczerze to start i podejście do lądowania) i człowiek jest spokojniejszy, wszak ubyło mu 100 zł (za dwie osoby, przelot Wilgą to 60 zł od pasażera). Ale widoki na lotnisko fajne, takie Google Earth. Po drugiej stronie stojanki dwa tradycyjne już obiekty na naszych piknikach: Jak-18 i PZL-101 Gawron. Zbliżało się południe. Trzeba było zająć dogodne stanowisko do fotografowania lotnego pokazu samolotu MiG-29. Naprzeciwko wieży tłum ludzi walił bliżej w kierunku pasa startowego, ot trzeba uderzać z nimi nim odpowiednie i prawowite służby zareagują. Przekroczyłem luźne taśmy i idę, cel: taka mała górka z 50 metrów od pasa. Na 10 metrów przed celem, gdy widziałem już grilla miejscowej kadry schowanego za wałem ziemnym pokazano mi znak "stop". Oczywiście panie z dziećmi przeszły a mnie zatrzymał żołnierz, że nie jestem uprawniony. Napięło mnie, bo dosłownie na wyciągnięcie ręki kłębił się tłum "uprawnionych" i spotterów. Nalegałem by mnie puścił, postanowił spytać "chorążego" (dla niewtajemniczonych korpus żołnierzy decyzją wyższych stołków na wymarciu). On poszedł spytać a ja poszedłem na upragnioną górkę. Żona postanowiła zostać na dole i wtedy pojawiły się posiłki żołnierzy MP (nie pokazali sprzętu z OSŻW z Mińska to strój patrolowego przynajmniej zobaczyłem). Zaczęli przeganiać, widziałem, że ma połowica krótko dyskutowała, wycofała się. Wzięli się za tych na górce, ale kto tam się przyzna że nie jest uprawniony. Byłem spotter pełną gęba. Wszak mój aparacik dla nie wtajemniczonego wygląda już całkiem poważnie (Panasonic FZ-50). Zostałem, dali spokój, przede mną był pas startowy, przy mnie tłum lotniczych wielbicieli (i wielbicielek) aeroplanów, za plecami grill "kadry". Czekałem. MiG z kpt. pil. Arturem Kałko za sterami pojawił się inaczej niż w zeszłym roku, od strony hangarów. Rozpędzał się, moja uwaga skupiła się na jednym, złapać go w kadr, wyostrzyć, złapać go w kadr, wyostrzyć... Poszedł w górę. Po mniej więcej 2 minutach stałem zirytowany- "cholera, zrobię jakieś zdjęcie dzisiaj"- pytałem sam siebie. Patrzyłem na innych, coś tam pstrykali, jakoś pewnie im idzie. Końcówka była lepsza, coś tam mi się udało (przestałem zoomować na maksa) i z kilku fotek byłem zadowolony. Odetchnąłem. Wróciłem z górki z podniesionym czołem. Gdy tylko przekroczyłem linię taśm usłyszałem hałas wirników. Ale powrotu do ziemi obiecanej nie było. Na szczęście świdnicki W-3 Sokół by dużo sympatyczniejszym obiektem do fotografowania, można było spokojnie chwytać "cel" w moim "HUD-zie". To już mnie całkowicie podbudowało. Mogłem wracać, chciałem uniknąć korków watahy wracających z żeru drapieżników, to mi się akurat udało. 1,5 kilometra przez las do bramy jednostki, kolejny kilometr do parkingu pod lasem, samochód jeszcze stał...

Generalnie z mojej pierwszej tegorocznej imprezy (choć to już maj) byłem zadowolony. Według mnie można było pokusić się przynajmniej o wystawienie ze dwóch MiG-ów na statyku. I jednego z nich otoczyć zoomowskim płotkiem, by ci z aparatami nie musieli ćwiczyć ostrości na głowach oglądających nity blacharki MiG-a.

Mariusz Cielma (mac76)

Ćwiczebny fotel pilota i jego strój antyprzeciążeniowy

Dało radę, i tak już od przeszło 17 lat bez katastrofy

Drapieżna Iskra

Gość z Powidza, Su-22M4K

Powietrzny autobus pokazów, An-2

I widok z jego kabiny pasażerskiej, skromne 50 PLN od osoby

Jedna z ostatnich okazji by zobaczyć lotnego Jaka-40

Kiedyś trzeba lądować, za chwilę pkaże sie czy udanie

MiG-29 w dynamicznym pokazie nad mińskim pasem

Oblegany przez każdego fotografa i właściciela komórki z aparatem, okazały MiG-29

Podbrzusze solisty 1 ELT

Stary ale jary, ładna linia maszyny dyspozycyjnej PSP

Ten MiG nie przyleciał, co najwyżej został doholowany

W powietrzu świdnicki Sokół

Wdzięczny obiekt dla fotografa, łaskawy W-3 Sokół

Widziany od dziobu MiG-29 nr 105

 

Militarium (c) 2004-2007 Wszelkie prawa zastrzeżone.