Święto Wojska Polskiego - 15 sierpnia 2007, Warszawa
W ubiegłym roku mieliśmy preludium do dzisiejszych wydarzeń. Wtedy to po raz pierwszy od wielu lat Wojsko Polskie poza tradycyjnym przemarszem pododdziałów pieszych przed Grobem Nieznanego Żołnierza zaprezentowało w szczątkowej formie niektóre elementy swojego wyposażenia. Tym razem, już od drugiej połowy lipca w mediach nakręcała się spirala informacji i domniemań na temat tegorocznej uroczystości. Ostatnie dni, być może z powodu sezonu ogórkowego w polityce (przynajmniej kalendarzowego jak się wydaje) wypełnione były przygotowaniami do największej od dziesięcioleci defilady pododdziałów wojskowych.
Wiele dni przygotowań, powiązanych także z transportem kilkudziesięciu sztuk sprzętu ciężkiego po raz pierwszy unaoczniło warszawiakom przebieg i rozmach imprezy w nocy z 13 na 14 sierpnia, gdy odbyła się próba generalna w miejscu przewidzianym do uroczystości, czyli alejach Ujazdowskich. Już ta próba pokazała z jak wielkim zainteresowaniem przedsięwzięcie się spotka. Pomimo godzin późnonocnych ulice przemarszu i przejazdu wojska wypełnione były widzami. Ja akurat z nocnej przejażdżki po stolicy zrezygnowałem, jednak przekazywany w relacjach telewizyjnych widok tak wielu osób na próbie, skłonił by konkretnie 15 sierpnia pojawić się w rejonie imprezy dużo wcześniej niż zakładali organizatorzy. Te "dużo" to godzina 8 rano. I w sumie dobrze, na spokojnie, przy już świecącym słoneczku można było przejść się wzdłuż ustawionej kolumny pojazdów (przypomnę tylko, że pokazano czołgi Leopard 2A4, PT-91 Twardy, bojowe wozy piechoty BWP-1, wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych OSA, samobieżne armatohaubice Dana, samochody opancerzone Skorpion-3, amerykańskie HMMWV i transportery Rosomak), czy prezentowanych "od podszewki" na Agrykoli pojedynczych sztuk prawie każdego z typów uczestniczących w pokazie. Dobrze zrobiłem, ludzi nie było jeszcze tak dużo i gdy tak po jakiś 2 godzinkach spojrzałem na Leoparda to przypominał czołg z radzieckim desantem czy przysłowiowy lep oblepiony muchami. Wszędzie byli ludzie, kontury czołgu były ledwie widoczne! To był sygnał, że pora zająć stanowisko widokowe przy trasie przejazdu. Stałem od 12 a i tak nie byłem przy samej barierce, zjechało się tych ludzi, oj zjechało...Godzina 14, czyli planowana na początek przemarszu była wypatrywana z coraz większą niecierpliwością, która powoli przemieniała się z ciekawości co do imprezy w pragnienie, niech to się skończy. Oczywiście ten postój umilały typowe w tej sytuacji "nie pchaj się Pan" albo "ja tu stałem". Typowe sytuacje przy stojącym w ścisku tłumie. W końcu zaczęło się. Prezydent w odkrytym "polskim odpowiedniku Hummera (jak określili to jedni, a de facto w Land Roverze) i asyście konnej dokonał przeglądu wojsk. Trzeba powiedzieć otwarcie: na szczęście nie było przemówień i innych wystąpień naszych decydentów, trudno byłoby to zdzierżyć w tej sytuacji. Ruszyli. Na początek przelot 4 szkolnych Iskier i piesi reprezentanci Okręgów Wojskowych, rodzajów wojsk, dywizji, szkół wojskowych, generalicja Wojsk Lądowych, oczywistego w tej sytuacji batalionu reprezentacyjnego WP z Warszawy i mniej oczywistej reprezentacji z francuskiego 1 pułku artylerii (ot mieliśmy trochę takiej egzotycznej musztry nad Wisłą). Krótka przerwa i pokazały się pojazdy, na szczęście jechały wolno, kilka kilometrów na godzinę.
Najbardziej patetycznie defilada prezentowała się w momencie przelotu statków powietrznych (a pokazano ich kilka: śmigłowce Mi-24W, Sokoły, Mi-17, Mi-14PS, Mi-14PŁ, ratowniczą Anakondę, pokładowego Kamana i samoloty: F-16 Jastrząb, MiG-29 i Su-22), wtedy to kątem oka człowiek widział sunące po ziemi ciężkie wozy a w powietrzu dodatkowy huk lotnictwa. Serce się radowało. Czekało się długo, zdecydowanie szybciej było już po wszystkim. Ja nie lubię kompromisów (taki typ, cóż), ruszyłem nie bez problemów (te tłumy!) w kierunku ul. Sobieskiego, tam sprzęt ciężki miał być ładowany na przyczepy i wywożony ze stolicy. Nim dotarłem, co oczywiste zostały tylko albo i aż pojazdy gąsienicowe. Ludzi było nie mniej niż na samej defiladzie. Każdy czołg ponownie oblepiony był ciekawskimi. Doszedłem do wniosku, że choćby ustawiono na "statyku" brygadę pancerną to i tak została by wchłonięta przez tłum. Pojazdy powoli odjeżdżały. Trzeba było i samemu się zabrać.
Wszystko pięknie, ładnie, ciekawie ale chyba zbyt krótką trasę przemarszu obrano, raptem było to kilkaset metrów, może z kilometr. Choć patrząc na tłumy na ul. Sobieskiego to nie wiem czy 3 kilometrowa defilada rozładowała by tłok przy barierkach. No i nie pokazano w ogóle indywidualnej broni strzeleckiej (po za pokładową na pojazdach), można było wystawić choćby trenażer Spike'a...
W tamtym roku coś pokazano, w tym było dużo lepiej, aż "strach" pomyśleć czego możemy się spodziewać w roku przyszłym....
Film
http://pl.youtube.com/watch?v=Hm6Y95G31uQ
Zdjęcia
Kolumny pojazdów ustawione do uroczystości
Przed samą defiladą można było obejrzeć reprezentację sprzetu, jak widać korzystano z tej możliwości
Uff, ruszyli
Skromna, ale egzotyczna reprezentacja z francuskiego 1 Pułku Artylerii
Zwierzchnik Sił Zbrojnych przegląda pododdziały
Defiluje generalicja Wojsk Lądowych
Zespół Biało-Czerwone Iskry
To akurat niezbyt odpowiedni przykład nowoczesności, samochody Skorpion-3
Najnowocześniejsze zestawy przeciwlotnicze, jeszcze radzieckie OS-y
Oczekując na Kraba artylerzysci zaprezentowali armatohaubice Dana
Śmigłowce Marynarki Wojennej
Kontrowersyjny ale okazały, jeden z nastu zaprezentowanych transporterów Rosomak
Prawdziwe muzeum, BWP-1
Naoliwiony dla efektu PT-91 Twardy z 1 Brygady Pancernej
Blisko 60 ton na asfalcie, Leopardy 2 ze Świętoszowa
Koniec defilady lecz nie koniec zwiedzania, oczekujące na transport czołgi oblepione ciekawskimi
Opracował: Mariusz Cielma (mac76)
By obejrzeć więcej fotografii z uroczystości zapraszamy do naszej galerii na forum Militarium.
Militarium (c) 2004-2007 Wszelkie
prawa zastrzeżone.