May 18, 2013
osób on-line: (17)

2008-10-09 17:25:13

Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego - Kielce 2008


Duże i przyciągające uwagę

 

To co zawsze odnotowuje się na targach zbrojeniowych to jednostki sprzętu ciężkiego lub wielkowymiarowego. Wejście na teren imprezy zdominował krajowy Bumar. W jednym szeregu ustawiono malezyjskiego PT-91M, powstały przy okazji tego samego kontaktu WZT-4 oraz nowość z ostatnich miesięcy w postaci mostu samochodowego MS-20 Daglezja.

 

 

 

 

 

MS-20 Daglezja podczas pracy

 

 

 

Brak możliwości autonomicznego wsparcia artyleryjskiego polskich kontyngentów wojskowych pragnie wypełnić francuski Nexter oferując wraz z Hutą Stalowa Wola, WB Electronics (dowodzenie oparte o Azalię) i Jelczem (podwozie samochodowe) spolonizowaną odmianą haubic Ceasar. Sama haubica pojawiła się w żywej postaci w Kielcach, pewnym kuriozum był zakaz jej fotografowania. Nexter proponuje dywizjon oparty o 18 środków ogniowych, radiolokator Liwiec, mini-bsl-e oraz opancerzone wozy dowodzenia. Swoje skrzydła rozwinęła pokazywana po raz pierwszy w zeszłym roku zmodernizowana przez WZU w Grudziądzu wyrzutnia systemu przeciwlotniczego 2K12 Kub. Przy współpracy z amerykańskim Raytheon Missile Systems na wyrzutni oznaczonej jako 2P25M2 zamontowano modele 4 kontenerowych wyrzutni naprowadzanych półaktywnie pocisków RIM-7 Sea Sparrow. Ciągle mówi się o niesprecyzowanym zainteresowanym z rejonu Bliskiego Wschodu wymieniając najczęściej Egipt.

 

 

 

 

 

Wyrzutnia 2P25M2 systemu Kub

 

 

Cały czas dają o sobie znać poznańskie Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne wraz ze swoim sztandarowym Rysiem pod różnymi postaciami. W 2008 roku należy wymienić demonstrator Kołowego Transportera Rozpoznania inżynieryjnego (KTRI) Tuja z najbardziej widocznym z jego wyposażenia wielosekcyjnym wykrywaczem min PMW. Drugim był także Ryś w wariancie o dość długiej nazwie: Namiernik Radiowy Zautomatyzowanego Systemu Rozpoznawczo-Zakłócającego, czyli coś na wzór używanego w Wojsku Polskim gąsienicowego Przebiśniega. Po kłopotach wariantu medycznego Rysia wydaje się, że przedsiębiorstwo przede wszystkim liczy na wdrożenie modernizacji BWP-1.

 

 

 

 

 

 

KTRI Tuja w całej okazałości

 

 

MSPO – nie tylko na lądzie

 

Kielecki salon jest co prawda tradycyjnie zdominowany przez wystawców dostarczających wyposażenie przeznaczone dla wojsk lądowych, jednak zwykle nie brakuje na nim również akcentów lotniczych. Choć ekspozycja przemysłu lotniczego nie bywa nigdy tak spektakularna, jak to co zaprezentować mogą np. producenci sprzętu pancernego, jednak również tu także pojawiają się efektowne eksponaty. Tak było w poprzednich latach, kiedy to w Kielcach pojawił się zmodernizowany Sokół, owoc programu Głuszec, czy kadłub śmigłowca A119. Chyba najbardziej widocznym tego rodzaju akcentem w tym roku, stał się promowany przez nowego właściciela PZL-Mielec, śmigłowiec transportowy Sikorsky S-92. Prezentacja ta była częścią trwającej aktualnie kampanii promocyjnej maszyny w Europie, sam zaś śmigłowiec nieco wcześniej zaprezentowano na rocznicowych obchodach PZL-Mielec.

 

Wystawiona maszyna, nosząca rejestrację N492SA (c/n 920004), będąca faktycznie czwartym prototypem śmigłowca, zaprezentowana została w konfiguracji poszukiwawczo-ratowniczej (SAR). Najbardziej widocznymi elementami zewnętrznymi wariantu była wyciągarka, głowica FLIR i reflektor pokładowy. Sam śmigłowiec reprezentował jednak wciąż standard maszyn cywilnych. Co ciekawe, we wcześniejszych latach, ten sam egzemplarz pokazywano m.in. z kabiną w konfiguracji pasażerskiej z luksusowo wykończonym wnętrzem. Ta sama maszyna odwiedziła już wcześniej Europę kiedy to zaprezentowano ją m.in. operatorom offshore, którzy jak do tej pory pozostają głównymi odbiorcami S-92. Śmigłowiec ten jak do tej pory nie zrobił większej kariery na rynku wojskowym i jeśli nie liczyć maszyn sprzedanych w wariancie VIP, jedyne śmigłowce w standardzie wojskowym zamówiła Kanada. Nie da się również ukryć, iż wojskowy wariant H-92 boryka się ze znacznymi opóźnieniami. Póki co, S-92 pozostaje wciąż „ulubieńcem księgowych” niekoniecznie zaś, ulubieńcem załóg, ciągle trapiony jest przez problemy związane z nadmiernymi wibracjami, zbyt dużym poziomem hałasu i pęknięciami struktury konstrukcji. Niemniej jednak, w przypadku rozpoczęcia procedury wyboru następców śmigłowców Mi-8/14/17 należących do LWL, MW i SP Sikorsky może być mocnym i liczącym się graczem.

 

S-92 nie był jedynym śmigłowcowym akcentem tegorocznego MSPO, gdyż podobnie jak w poprzednich latach, stając się niejako tradycją MSPO, na ekspozycji plenerowej zagościła makieta (niestety ponownie tylko makieta) śmigłowca NHI NH-90 promowanego obecnie w Polsce przez firmę AgustaWestland, będącą jednym z koproducentów maszyn tego typu. Również NH-90 typowany jest na jednego z faworytów w wyścigu do zastąpienia w linii rodziny Mila.

 

Wiropłaty zagościły w Kielcach również w mniej ortodoksyjnych formach. Interesującą propozycję lekkiego bezzałogowego śmigłowca Skeldar zaprezentował bowiem szwedzki Saab. Mająca przenosić różnego rodzaju aparaturę rozpoznawczą maszyna charakteryzuje się maksymalną masą startową rzędu 150 kg. Skeldar ma dysonować długotrwałością lotu rzędu 4-5 godzin przy zasięgu do 100 km. Szwedzki bezpilotowiec, który po modyfikacjach wznowił na początku tego roku próby, może trafić tak do użytkowników wojskowych jak i komercyjnych (po dopuszczeniu do cywilnego ruchu lotniczego). Jeszcze bardziej niecodzienny pionowzlot, wyglądem przypominający konstrukcje do niedawna występujące jedynie w filmach science fiction, przedstawiła firma Honeywell. Micro Air Vehicle bo o nim mowa, to niewielki plecakowy mini-bsl pionowego startu dedykowany do operacji w terenach zabudowanych, jak i na otwartym terenie.

 

 

 

 

 

 

Bezzałogowy śmigłowiec Skeldar

 

 

Na tym jednak nie koniec lotniczych akcentów salonu, co po części jest zasługą, czy też może raczej zasługą ITWL. Wydawać by się mogło że żywot zasłużonych dla polskiego lotnictwa, lecz już bardzo leciwych Iskier jest przesądzony. Szczególnie gdy weźmie się pod uwagę wnioski płynące z katastrofy samolotu do której doszło 11 października 2005 r. pod Bełchatowem. Dotyczą one przede wszystkim nieefektywnego systemu ratunkowego oraz kondycji jednostek napędowych, która pozostawia wiele do życzenia. Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych, który przygotował propozycję modernizacji omawianego samolotu wydaje się jednak wierzyć w nieśmiertelność Iskier. Demonstrator technologii zaprezentowany przez ITWL, jest propozycją przedłużenia żywota Iskier i umożliwienia szkolenia pilotów maszyn bojowych wyposażonych w nowoczesną awionikę na pozostałych w służbie TS-11. Choć tak naprawdę sensowność tej oferty pozostawia wiele do życzenia. Modernizacja samolotów do standardu TS-11F miałaby objąć, według planów ITWL, instalację odbiorników OR/ILS/MRK/DME/TACAN, pojedynczego, dużego wyświetlacza wielofunkcyjnego, oraz przede wszystkim wyświetlacza przeziernego. Awionika miałaby zostać zintegrowana wokół szyny MIL-Std-1553B. TS-11F miałby otrzymać również systemy symulujące działanie systemów uzbrojenia oraz mapę cyfrową. Na demonstratorze zainstalowano fotele wyrzucane firmy Martin Baker Mk.11 (pozwalają na bezpieczne katapultowanie się na zerowej wysokości przy prędkości wynoszącej 110km/h). Wyposażenie tylnej kabiny pozostawiono na razie bez zmian. Pojawił się także system pirotechnicznego kruszenia owiewki. Jednym z opcji proponowanej modernizacji jest również wymiana dotychczasowego silnika SO-3 na jednostkę CJ610 pochodzącą z oferty koncernu General Electric. Propozycja ITWL budzi wśród obserwatorów spore kontrowersje, gdyż z jednej strony Siły Powietrzne potrzebują samolotu szkolnego, z drugiej zaś strony pompowanie funduszy w nie dającą gwarancji powodzenia ofertę modernizacji starej maszyny budzi uzasadnione obawy. Dodatkowo rodzi się pytanie o stan techniczny płatowców Iskier, które miałyby być ewentualnie modernizowane. Obawy dotyczą również tego jak zmiana silnika czy też wymiana foteli wyrzucanych wpłynęłaby na właściwości lotne samolotu. Mimo to ITWL nie przestaje promować swej oferty. Wypada mieć nadzieję, że jednak zdrowy rozsądek zwycięży.

 

Na MSPO pojawiła się również inna oferta samolotu LIFT dla naszych Sił Powietrznych, a był nią koreański samolot T-50 Golden Eagle. Maszyna została zaprezentowana w formie modelu w polskich barwach. Wedle zapowiedzi, możemy mieć jednak nadzieje na zobaczenie w naszym kraju nie tylko modelu ale i realnej maszyny. Do takiej prezentacji może dojść w przyszłym roku.

 

W Kielcach pojawiła się również zapowiedź przymiarki firmy Saab do posadowienia radaru Erieye na samolocie C295M, co zaprezentowano w postaci modelu (pomimo tego, że wcześniej szwedzka firma zaprzeczała istnieniu takiej koncepcji). Takie połączenie mogłoby stanowić ofertę samolotu wczesnego ostrzegania dla PSP. Wcześniej, możliwość takiej oferty sygnalizowała już prasa branżowa.

 

Poczesne miejsce wśród prezentowanych na MSPO typów uzbrojenia tradycyjnie już zajęły bezpilotowce. Dominowały przy tym mini-bsl oraz systemy szczebla taktycznego. O ile jednak szczególnie widoczne w poprzednich latach bsl z oferty izraelskiego Elbit Systems nie rzucały się zbytnio w oczy (firma ograniczyła się do modeli redukcyjnych w małej skali, natomiast promowała na swym stoisku raczej bezzałogową wieżę UT-30 mogącą stanowić m.in. uzbrojenie przewidzianych do modernizacji BWP-1), to inni producenci zaprezentowali się w sposób dość zauważalny.

 

 

Izraelska firma Aeronautics Defense Systems, znana w Polsce przede wszystkim jako dostawca mini-bsl Orbiter, które weszły jakiś czas temu do wyposażenia Wojsk Lądowych (ich pierwszym użytkownikiem w Polsce stała się jednostka specjalna GROM), zaprezentowała w Kielcach również inny bsl ze swojej oferty, taktyczny Aerostar. Promowano również najnowsze opracowanie Aeronautics, taktyczny bsl Aerosky, którego oblot planowany jest na jesień tego roku.

 

Swe propozycje przedstawił również niemiecki Rheinmetall ze znanym już bsl KZO, informując przy tym o zawarciu porozumienia o współpracy z Radwarem. Wspomniane już wcześniej propozycje bsl pionowego startu przedstawiły firmy Saab i Honeywell.

 

Bezzałogowe wieże i stanowiska strzeleckie

 

Podobnie jak w przypadku poprzednich edycji kieleckiego salonu, również w tym roku dopisali producenci bezzałogowych wież i modułów strzeleckich. Jedną z ciekawszych premier tegorocznego MSPO było bezzałogowe stanowisko strzeleckie ARX-20, które zostało zaprezentowane w dość niespodziewanej aplikacji. Pochodzący z oferty koncernu Nexter bezzałogowy moduł uzbrojenia posadowiono bowiem na zaprezentowanym po raz pierwszy w Kielcach Żubrze w konfiguracji dowódczej. Głównym uzbrojeniem ARX-20 jest automatyczne działko M621 kalibru 20 mm (broń ta również pochodzi z oferty koncernu Nexter, dawniejszego Giat Industries). Jego uzupełnieniem może być opcjonalnie karabin maszynowy kalibru 7,62 mm. Jednostka ognia dla działka wynosi 100 pocisków, broń jest stabilizowana, a moduł wyposażono w celownik dzienno-nocny (kamera). Wśród opcjonalnego wyposażenia modułu ARX-20 znajdują się również wyrzutnie granatów dymnych i chłodzona kamera termowizyjna. Wedle deklaracji Nextera stanowisko może być montowane na dowolnym pojeździe, choć ograniczeniem może być tu np. nośność dachu danego nosiciela (masa stanowiska to 270 kg). Sam Nexter promował również inne stanowiska strzeleckie wykorzystujące działko M621, w tym przeznaczone do instalacji w drzwiach bocznych śmigłowców SH 20.

 

Nie tylko Żubr ale i również inne pojazdy z oferty AMZ-Kutno posłużyły do prezentacji kolejnych zdalnie sterowanych modułów uzbrojenia. I tak w przypadku Tura I był to produkowany przez norweskiego Kongsberga moduł M151 Protector. Oferta ZSMU była jednak znacznie szersza, gdyż obok doskonale znanego już Kobuza pojawiły się także dwie zagraniczne nowości. Kutnowski Tur II posłużył do prezentacji stanowiska modułu Raven R-400 firmy Recon/Optical Inc. Stanowisko to jest o tyle ciekawe iż oferuje możliwość instalacji szerokiej gamy broni strzeleckiej poczynając od dobrze znanych wkm M2HB, przez granatniki MK19 Mod 3, a na wielolufowych napędowych karabinach GAU-19/A, czy nawet działkach ATK M230 30mm kończąc. Stanowisko to jest stabilizowane w dwóch płaszczyznach, zaś operator dysponuje systemem celowniczym wykorzystującym dzienną kamerę CCD oraz układ FLIR, a także bezpieczny dla oka dalmierz laserowy. BAE Systems zaprezentowało z kolei rozwijany pierwotnie jako stabilizowany celownik elektrooptyczny połączony z systemem kontroli ognia, zdalnie sterowany moduł uzbrojenia Lemur. Konfiguracja zaprezentowana na stoisku koncernu wykorzystywała w roli głównego uzbrojenia wkm 12,7 mm, jednak moduł może również występować w połączeniu z granatnikiem automatycznym 40 mm. Do dyspozycji operatora stanowiska pozostaje dzienna kamera telewizyjna, kamera termalna, laserowy dalmierz oraz podświetlacz celu. Przy czym jak deklaruje producent, dobór sensorów jest uzależniony od woli zamawiającego. Podobny moduł zaprezentowano również na prototypie wozu CV90120. Same Lemury zostały zaś zakupione np. przez Danię z przeznaczeniem dla wozów patrolowych Eagle IV i transporterów Piranha III. Stanowisko może być wykorzystywane w aplikacjach morskich, zaś jego elementy elektrooptyczne wykorzystane w systemach naprowadzania armat 40 i 57 mm Bofors (Lemur ma zaimplementowaną możliwość programowania amunicji dla tych właśnie armat).

 

Biorąc pod uwagę różnorodność zaprezentowanych rozwiązań typu ZSMU tak zagranicznej jak i rodzimej proweniencji oraz ich rozpowszechnienie na świecie, zdziwieniem napawa niechęć naszych Wojsk Lądowych do sięgnięcia po tego rodzaju rozwiązania. Od momentu upadku przetargu na dostawy tego rodzaju modułów przeznaczonych dla Rosomaków ZSMU nie mogą się „przebić”, zaś bazowe Rosomaki trafiające do Czadu czy Afganistanu otrzymują niezbyt szczęśliwie zaprojektowane i stosunkowo proste obrotnice. Nie do końca zrozumiały wydaje się również wysuwany niekiedy argument ceny tego rodzaju modułów, biorąc pod uwagę iż ZSMU stanowiłby jedynie niewielki ułamek kosztu całego weń wyposażonego wozu.

 

Dużo cieplej wydają się być przyjmowane przez dowództwo Wojsk Lądowych bezzałogowe wieże wyposażone w armaty automatyczne kalibru 30 mm, a to ze względu na możliwość modernizacji BWP-1 oraz postulat wyposażenia w takowe wieże zintegrowane z ppk Spike części Rosomaków. Tego rodzaju konstrukcje reprezentowały znana już od kilku lat wieża UT-30 izraelskiego Elbitu i pokazana po raz pierwszy w Kielcach wieża włoskiej OTO-Melara, Hitfist-OWS.

 

 

 

 

 

 

Wieża Hitfist

 

 

Ta ostatnia miała swoją światową premierę na tegorocznej edycji paryskiego salonu Eurosatory. Bezzałogowa wieża OTO-Melara została zamontowana na polskim podwoziu Rosomaka. Hitfist-OWS w porównaniu do załogowego wariantu charakteryzuje się przede wszystkim niższą masą bojową (1500-1900 kg, w zależności od wariantu opancerzenia) i małymi wymiarami. Uzbrojenie, w zależności od decyzji zamawiającego, mogą stanowić armaty automatyczne: 30 mm Mk44 ATK, 25mm KBA Oerlikon lub 25mm M242 ATK. Istnieje również możliwość integracji wieży z ppk Spike co odpowiadałoby oczekiwaniom Wojsk Lądowych. Operator wieży zajmuje swoje stanowisko w kadłubie nośnika, skąd obsługuje system za pomocą specjalnego panelu. W sytuacji awaryjnej istnieje możliwość ręcznego celowania i prowadzenia ognia. Hitfist-OWS charakteryzuje się wysoką kompatybilnością z wieżą Hitfist 30 (ponad 70%, m.in. uzbrojenie, mechanizmy sterowania oraz oprogramowanie sterujące) co również mogłoby świadczyć na korzyść włoskiego rozwiązania w przypadku realizacji pomysłu zakupu wież bezzałogowych dla Rosomaków i modernizowanych BWP-1. Czy włoskie lub izraelskie wieże bezzałogowe trafią na Rosomaki lub BWP-1 czas pokaże. Do ewentualnych rozstrzygnięć chyba jednak daleka droga, szczególnie biorąc pod uwagę sposób prowadzenia i rozstrzygania naszych przetargów…

 

 

Drobnica pochowana na stoiskach

 

Na XVI MSPO można było się również przekonać o obfitości ofert w zakresie sprzętu elektronicznego i optoelektronicznego. Poniżej przedstawiamy kilka wybranych przykładów, o których nie pisaliśmy wcześniej w serwisie. Najnowsze radiostacje przedstawili potentaci rynku: polskiego (Radmor SA, Unimor Radiocom Sp. z o.o.) i światowego (Harris, ITT).

 

Radmor zaprezentował – oprócz znanych od dawna radiostacji doręcznych  UHF R3501, w tym w najnowszych wersjach m.in. R3501/3, R3501/5 z możliwością transmisji danych i R3501/6 z odbiornikiem GPS, oraz R3501 w zestawie pojazdowym V3501 – radiostację programowalną UHF (SDR) R3505 oraz miniaturową radiostację UHF R35010 (wielkości portfela - wymiary 11,5x7x3 cm) do pracy w sieci lokalnej i łączności na poziomie drużyny. Poza tym wystawiono również m.in. taktyczne radiostacje VHF RRC9210 (plecakowa) i RRC9310 (pokładowe) z serii F@stnet. Z kolei Harris przedstawił m.in. doręczną radiostację VHF Secure Personal Radio (SPR) RF-7800F. Inny potentat – ITT Aerospace/Communications Division zaprezentował swoja radiostację szerokopasmową VHF High Capacity Data Radio (HCDR) oraz współpracujące z nimi doręczne radiostacje: SpearHead i SpearNet.

 

 

 

 

 

 

Radiostacja HCDR produkcji ITT

 

Kolejna polska firma „radiowa” - Unimor Radiocom z Gdańska wystawiła m.in. radiostację RS6132, odbiornik ratunkowy OR6134, przystosowany do śledzenia częstotliwości ratunkowych 121,5 i 243 MHz, lotniczą doręczną radiostację VHF RS6111-2, stosowaną do łączności w rejonie lotnisk i baz oraz kilka odmian programatorów RS6163. Te ostatnie służą do sterowania radiostacjami produkcji byłego ZSRR użytkowanymi np. na Su-22 (RS6163-4), MiG-29 (RS6163-5), Mi-8, Mi-17 i Mi-24 (RS6163-8).

 

Na stoisku niemieckiego Rhode & Schwarz mieliśmy okazję przyjrzeć się m.in. cyfrowy odbiornik radiowy WMR (Wireband Monitoring Reciever) ESMD, pracujący w zakresie od 9 kHz do 26,5 GHz, wąskopasmowe i szerokopasmowe urządzenie utajniające (do poziomu NATO Top Secret) Eurodat 4-2, cyfrowy szerokopasmowy odbiornik VHF/UHF EM550 do radiomonitoringu, działający w zakresie od 20 MHz do 3,6 GHz, lotnicze radiostacje pokładowe VHF/UHF MR6000A/L (w tym wersja dla transportowca A400 i śmigłowca Tiger), radiostacje stacjonarne VHF/UHF XT4410A i HF XK4415, przenośny odbiornik radiomonitoringu PR100, pracujący w zakresie od 9 kHz do 7,5 GHz.

 

Z kolei Radiotechnika Marketing sp. z o.o. z Kątów Wrocławskich przedstawiła Polowy System Komputerowej Łączności Bezprzewodowej WLANBox-Bridge 1-2.4 służący do nawiązywania dwukierunkowej szerokopasmowej łączności bezprzewodowej (transmisja danych, obrazu, fonii) w polowych sieciach komputerowych LAN. Dziełem Radiotechniki Marketing jest również przenośne Rugedyzowane Stanowisko Komputerowe RSK-1 (o wymiarach 540x550x152 mm), przeznaczone do zabezpieczenia pracujących w warunkach polowych zwykłych komputerów typu notebook, przed wpływem otoczenia (pył, piasek, wilgoć). Ważący 30 kg (bez komputera) zestaw składa się ze stalowej obudowy walizkowej z wewnętrzną instalacją przyłączeniową i mocowaniem komputera w środku, wzmocnionego 15-calowego monitora zewnętrznego typu LCD oraz szczelnej klawiatury. Stanowisko RSK-1 umożliwia stosowanie standardowych notebooków w zastosowaniach polowych, w miejsce wzmocnionych urządzeń, które są zwykle droższe i dysponują słabszymi parametrami pracy.

 

CNPEP Radwar S.A. zaprezentowało trzy najnowsze stacje radiolokacyjne. Pierwsza z nich, następca N-22, czyli trójwspółrzędna N-26, występuje w wersjach lekkiej (kontenerowej) N-26B oraz N-26C na pojeździe opancerzonym. Obie wersje mają  taką samą konstrukcję z fazowaną anteną wielowiązkową z elektronicznym przeszukiwaniem w elewacji i mechanicznym (poprzez obrót anteny) w azymucie (12 lub 24 obr./min.). Antena podnoszona jest wysięgnikiem na wysokość 7 metrów. N-26 posiada możliwość przesyłania danych drogą radiową, wyposażona została w system nawigacji GPS i system IFF. Stacja pracuje w paśmie S i ma zasięg od 60-100 km oraz pułap 8-10 km. Wprawdzie mnie nie udało się dowiedzieć jaka jest minimalna wartość skutecznej powierzchni odbicia celu dla różnych zasięgów pracy ale producent zapewnia, że stacja może wykrywać bardzo niewielkie obiekty (oczywiście z odpowiednio mniejszej odległości). Innym produktem zaprezentowanym przez Radwar (a opracowanym wspólnie z WITU) jest przenośna stacja radiolokacyjna obserwacji lądowej Sowa. Stacja o masie, w położeniu marszowym 15 kg, ma zasięg 2,4 km, pracuje w paśmie K na fali ciągłej i z uwagi na niską moc nadajnika jest trudnowykrywalna. Umożliwia obserwację dookólną (prędkość obrotowa anteny jest regulowana w zakresie 0-20 obr./min.), sektorową (do 2 sektorów) lub stałą danego obszaru. Może śledzić do 30 celów i obrazować historię ich ruchu, wykrywać obiekty ruchome na tle ech stałych i sygnalizować wykrycie nowego obiektu, a także przekazywać dane do lokalnej sieci LAN. Sowa jest obsługiwana przez jedną osobę i może pracować w trudnych warunkach (deszcz, śnieg, niska temperatura). Ostatnia ze stacji, pokazana tak jak Sowa „na żywo”, była odmiana MMSR (Małogabarytowej Mobilnej Stacji Radiolokacyjnej), tym razem osadzonej na podwoziu wozu opancerzonego Żubr, jako propozycja środka obserwacji dla systemu przeciwlotniczego Poprad. MMSR jest bowiem samodzielnym radarem trójwspółrzędnym (3D), pracującym w paśmie S, przeznaczonym do wykrywania i wskazywania celów powietrznych w systemach obrony przeciwlotniczej średniego i krótkiego zasięgu. Radar dysponuje anteną fazowaną, zapewnia wysoką dokładność pomiaru współrzędnych, ma zasięg 40 km dla celu o niewielkiej powierzchni skutecznego odbicia (przy 60 obr./min. anteny, przy zmniejszeniu prędkości rotacji do 30 obr./min. zasięg wzrasta o ok. 20 %) i pułap ok. 8 km. Stacja zapewnia m.in. odnowę danych co 2 s i wysoką odporność na zakłócenia realizowaną poprzez niskie listki boczne anteny, pelengację zakłóceń, automatyczny wybór najmniej zakłóconej częstotliwości, stabilizację poziomu fałszywego alarmu (SPFA). MMSR ma również możliwość wykrywania śmigłowców w zawisie.

 

WITI z Wrocławia przedstawił – obok znanych już dobrze produktów takich jak miny przeciwburtowe MPB z różnymi zapalnikami (MPB-ZN i MPB-ZK), miny przeciwpancerne MN-123 i MR-123, farby do malowania maskującego obniżające sygnaturę elektromagnetyczną pojazdu – również Pokładowy Wielosekcyjny Wykrywacz Min (PWM) będący wyposażeniem m.in. opisanego obok KTRI Tuja na podwoziu transportera Ryś (konstrukcja wykrywacza umożliwia montaż na różnych pojazdach). PWM służy do wykrywania min w pasie o szerokości 4,5 m przed pojazdem jadącym z prędkością do 6 km/h. Producent gwarantuje głębokość wykrywania w zależności od zawartości metalu w zakopanych obiektach – od 10 do 50 cm. PWM składa się z czterech paneli połączonych przegubowo, skrajne panele mają system znakowania pasa wykrywania oraz dodatkowy znacznik wykrytej miny. W skład zestawu PWM wchodzi również moduł zobrazowania (terminal z oprogramowaniem), na którym widoczna jest  wizualizacja procesu wykrywania, sterowanie położeniem wykrywacza, układem znakowania i sygnalizacji optycznej i akustycznej wykrycia oraz zapis zgromadzonych danych. System jest dostosowany do współpracy z  systemami łączności i informatycznym pojazdu (nośnika). Oprócz tego WITI poszczycić się może zamówieniem przez WP pierwszych kompletów przeciwradiolokacyjnego (a w istocie również w zakresie widzialnym i termalnym) pokrycia maskującego Berberys R. Pokrycie składa się z elementu nośnego (stelaża) i połączonego z nim ażurowego materiału wypełniającego o wymiarach pojedynczego modułu 1,5x6m (podstawowy zestaw ma wymiary 12x12 lub 6x6m). W zestawie znajdują się również elementy kotwiące stosowane w przypadku pokrycia obiektów stacjonarnych. Pokrycie ma masę 380g/m kw. Sprzęt i obiekty zamaskowane Berberysem R nie są widoczne dla obserwatora z odległości 1000 m oraz na zdjęciach lotniczych w skali 1:5000, dla obserwacji termalnej i radiolokacyjnej (zmniejszenie odległości wykrycia o ok. 50%). Berberys R może być stosowany cały rok z wyjątkiem śnieżnej zimy (z uwagi na kolorystykę pokrycia)

 

Francuski Cilas zaprezentował m.in. Ground Laser Target Designator DHY 307, czyli lekki (masa 8 kg z trójnogiem) laserowy znacznik (podświetlacz) celów dla uzbrojenia naprowadzanego laserem (bomb, pocisków rakietowych i artyleryjskich), dedykowany dla sił specjalnych, o zasięgu wskazania do 5 km (zasięg dalmierza od 300 m do 20 km), oparty na laserze ND/Yag. DHY 307 pracuje w zakresie impulsowym z częstotliwością stosowaną w NATO (STANAG 3733) lub wskazaną przez odbiorcę i może być obsługiwany zdalnie z odległości 50 m (warto zauważyć, że zdalne sterowanie z odległości 50-100 m jest dziś standardem dla wszelkich urządzeń elektronicznych i elektrooptycznych: radary, przyrządy obserwacyjne, BSL-e i inne). Ciekawym rozwiązaniem zaprezentowanym przez Cilas jest SLD 500, czyli laserowy system wykrywania i detekcji strzelców wyborowych (snajperów). Przyrząd wykrywa strzelców używających optycznych lub optoelektronicznych przyrządów celowniczych. SLD 500 wyposażony jest w obrotową głowicę wykrywającą zawierającą kamerę dzienną wysokiej rozdzielczości (lub wymiennie kamerę termowizyjną), system laserowy do skanowania określonego obszaru współpracujący z kamerą (odbiornikiem wysokiej rozdzielczości), która wykrywa odbite od optyki strzelca świtało laserowe. Dodatkowo SLD 500 posiada dalmierz laserowy, kompas i inklinometr. Głowica obserwacyjna z sensorami umieszczona jest na trójnogu i ma możliwość obserwacji w zakresie 180 stopni lub wybiórczo kilku zaprogramowanych uprzednio sektorów. Obsługa dysonuje systemem sterowania i zobrazowania z odpowiednim oprogramowaniem. System przenoszony w 5-6 plecakach lub montowany na dowolnym pojeździe. 

 

Optoelektroniczne przyrządy obserwacyjne były reprezentowane przez  szwajcarski APDR i francuski JIM LR firmy Sagem. Ten pierwszy – nota bene zamówiony przez nasza armię – modułowy, składa się z dalmierza laserowego Vector 23 o zasięgu 24 km i dokładności pomiaru 5 m, cyfrowego goniometru pomiarowego GonioLight z wewnętrznym odbiornikiem GPS, żyroskopu, kamery termowizyjnej Sagem Matis, umieszczonych na statywie o regulowanej wysokości (do 170 cm). Ważący 17,9 kg APDR umożliwia przesyłanie danych z obserwacji do systemu kierowania ogniem (np. artylerii). Natomiast JIM LR zintegrowany (masa 2,8 kg bez statywu) przyrząd obserwacyjny wyposażony w kamerę termalną, dalmierz laserowy o zasięgu 5 km, cyfrowy kompas oraz odbiornik GPS. Przeznaczony jest przede wszystkim dla szczebla drużyny/plutonu piechoty. 

 

 

Polski potentat w zakresie optoelektroniki – PCO S.A. z Warszawy pokazał całą gamę swoich wyrobów. Podziwiać mogliśmy m.in. uniwersalny monokular noktowizyjny MU-3 (masa 450 g), umożliwiający współpracę z celownikami kolimatorowymi i holograficznymi jako celownik noktowizyjny (monokular może występować również w wersji zdwojonej połączonej mostkiem - jako gogle oraz z 3x nakładką powiększającą lub kamerą), lotnicze gogle noktowizyjne PNL-3 (masa 885 g), montowane na standardowym hełmie lotniczym, gogle noktowizyjne NPL-2 (masa 695 g, z 4x nakładką powiększającą 1,24 kg), gogle noktowizyjne jednooczne PNL-2A (masa 850 g) i dwuoczne PNL-2AD (masa 1,05 kg) oraz nahełmowe wyświetlacze: nocny NWN-1, dzienny DWN-1 i nahełmowy wyświetlacz holograficzny Q-Sight. Pokazano również zamontowane na broni najnowsze celowniki noktowizyjne PCS-5/5M, celowniki dzienno-nocne Bazalt oraz strzelecki celownik termowizyjny CTS-1. Warto dodać, że ostatnie kontrakty zawarte przez PCO z wojskiem na dostawę kilku tysięcy urządzeń do działań całych pododdziałów w nocy i warunkach ograniczonej widzialności, zdają się potwierdzać wreszcie dostrzeżoną przez naszych wojskowych tezę, że nowoczesna armia musi posiadać zdolność do skutecznego działania w nocy, bo przeciwnik może nie czekać do świtu...

 

 

 

 

 

 

Lotnicze gogle noktowizyjne PNL-3

 

 

Obchodzący 40-lecie istnienia OBRUM z Gliwic obok wystawionych w Kielcach i projektowanych wozów bojowych i specjalistycznych zaprezentował, powstały we współpracy z Trinity Interactive Sp. z o.o. z Warszawy oraz WZM S.A. z Siemianowic Śl., trenażer TH-1-TR2D, czyli trenażer do szkolenia działonowego i dowódcy KTO Rosomak. Trenażer umożliwia przeprowadzenia szkolenia z zakresu prowadzenia ognia i procedur obsługi systemu kierowania ogniem systemu wieżowego Hitfist 30. Trenażer umożliwia generowanie różnego typu celów, w tym ruchomych oraz efektów prowadzonego ostrzału, zobrazowanie wszystkich obrazów z monitorów dowódcy i działonowego oraz panelu sterowania i widoku w oknie celownika. System składa się z komputera typu desktop z zasilaczem i monitorem (monitorami), myszką i klawiaturą oraz zestawów słuchawek i drążków sterowniczych takich samych jak w wieży Rosomaka.

 

Po systemie kierowania ogniem dla dywizjonów artylerii samobieżnej Topaz, który na dobre zadomowił się w pododdziałach haubic samobieżnych Goździk, WB Electronics z Ożarowa Mazowieckiego zaprezentowała w Kielcach kolejny system kierowania ogniem dla artylerii, oparty m.in. na elementach Topaza i systemu łączności wewnętrznej Fonet, będącego również dziełem firmy (Fonet zdobywa coraz większe uznanie nie tylko w kraju ale i zagranicą vide: Szwecja, Węgry, Indie). Najnowszym „dzieckiem” jest właśnie SKO-M (System Kierowania Ogniem Moździerzy), który zapewnia koordynację ogniową kompanii moździerzy 98 mm w składzie 1-3 plutonów (czyli od 3 do 9 działonów) oraz pozwala na precyzyjne prowadzenie ognia w ramach plutonu 98 mm moździerzy M-98. W skład systemu wchodzą trzy stanowiska operatorskie: Stanowisko/-a wysuniętego obserwatora/-ów, Stanowisko dowódcy plutonu moździerzy, Stanowisko dowódcy kompanii wsparcia, które umożliwia koordynację ognia z oficerem wsparcia ogniowego i sztabem batalionu, ew. z ZZKO Topaz. Podstawowym środkiem samodzielnego pozyskiwania danych o celach dla wysuniętego obserwatora jest przenośny, sterowany odległościowo przyrząd rozpoznawczy, wyposażony w kamerę z torem dziennym, termowizyjnym, dalmierz laserowy i kompas elektroniczny. Każdy z moździerzy otrzymał wyświetlacz nastaw balistycznych (odmiana terminala systemu łączności Fonet). Dowódca plutonu wyposażony został w stację obliczeń balistycznych i kierowania ogniem oraz zestaw dystrybucji danych, która przesyła informacje poszczególnym działonom. Dowódca kompanii operuje natomiast terminalem koordynatora ogniowego TDK.

 

Popularny temat – samochody opancerzone

 

Żadne targi zbrojeniowe nie mogą aktualnie obejść się bez propozycji pojazdów zabezpieczających personel przed atakami. Wszyscy czekali na propozycje AMZ Kutno, ale w Kielcach nie był to jedyny producent oferujący swoje wyroby w kategorii lekkich pojazdów opancerzonych.

 

 

 

 

 

Żubr-WD ze stanowiskiem ARX-20

 

 

Zacznijmy od naszego podwórka. W tym roku swoją polską premierę miał najnowszy, a jednocześnie największy Żubr z AMZ Kutno. Wykorzystujący podwozie Iveco EuroCargo 4x4 samochód zaprezentowano w aż trzech specjalistycznych odmianach: nośnik radaru N-26A/MMSR (Żubr-R), zestawu przeciwlotniczego Poprad (Żubr-P) i dowodzenia (Żubr-WD). Wydawało się, że oczywistym będzie prezentacja wersji patrolowej. Menadżerowie producenta doszli jednak do skądinąd słusznego wniosku, że łatwiej będzie znieść koszty wystawienia trzech pojazdów wespół z innymi wystawcami (CNPEP Radwar – dwa pojazdy, Teldat wóz dowodzenia). Od dawna mówi się o zakupie nowych, samobieżnych zestawów przeciwlotniczych dla Wojsk Lądowych. Odbiorca zażądał umieszczenia systemu radiolokacyjnego jak i bojowego na nośnikach zapewniających wysoki stopień ochrony przed bronią strzelecką (co w sumie nie dziwi) jak i fugasami (to już pewna rzadkość). Stacja N-26A/MMSR to znany już i opisywany wielokrotnie odprysk po narodowym programie przeciwlotniczej Loary. Podczas transportu jest ona zabezpieczona przed skutkami atmosferycznymi, a przede wszystkim uszkodzeniami bojowymi w opancerzonym kontenerze. Podwozie wykorzystanego Żubra także ewoluowało. Samochód w porównaniu z egzemplarzem testowanym w WITPiS (Sulejówek) otrzymał nowy deflektor, wzmocnione osłony zawiasów drzwi, zmodyfikowany układ wydechowy oraz zwiększony i przelokalizowany zbiornik paliwa. Cały czas ewolucja nie omija wariantu bojowego Poprada. Tym razem przekonstruowano kolumnę nośnika wyrzutni oraz osłabiono konstrukcję składanego dachu opancerzonej skrzyni ładunkowej. Szacowane zapotrzebowanie Wojsk lądowych oscyluje wokół 10-12 baterii przeciwlotniczych (10-12 radiolokatorów oraz 48-96 zestawów Poprad). Największe zainteresowanie wiązało się z prezentacją trzeciego pojazdu, wozu dowodzenia. Oprócz AMZ Kutno w projekcie wziął udział przede wszystkim bydgoski Teldat oraz Unitronex, CTM i Pimco. Prócz kierowcy i dowódcy pojazdu w Żubrze znalazły się stanowiska czterech operatorów. Dwóch operatorów (środkowa część pojazdu) dysponuje wynośnymi terminalami taktycznymi, kolejni dwaj (tylna część pojazdu) otrzymali rozbudowane środki łączności (radiostacje szerokopasmowe HCDR, radiostacje UKF systemu PR4G, KF typu RKS8000, łączność satelitarna, WLAN). Pojazd może współpracować z opracowanym także w firmie Teldat systemem dowodzenia, łączności i informatyki – Jaśmin. Dodatkowo w pojeździe zamontowano system wykrywania skażeń chemicznych i radiacyjnych Cherdes II (Pimco), system wykrywania i lokalizacji strzelca czy zewnętrzne kamery video. Przewidziano możliwość użycia własnego systemu rozpoznania w postaci mini-bsl (Wasp lub Raven B oferowane przez Unitronex). Nie dość tego, pojazd wyposażono w bezzałogowe stanowisko strzeleckie ARX20 (producent Nexter). Zaprezentowanej konfiguracji nie należy przyjmować jako docelowej, jak napomykał sam wystawca to tylko demonstrator możliwości współtworzących projekt dostawców.  Niekwestionowany w Polsce lider w produkcji lekkich maszyn opancerzonych pokazał w Kielcach także już znane, mniejsze „zwierzaki”. Pokazano dwa Tury I: jeden z pierwszych prototypów oraz wóz przedseryjny z bezzałogowym modułem Kobuz. Przy Żubrze znalazł się także Tur II. Cieszący się aktualnie większym zainteresowaniem nowsze wcielenie patrolowca zaprezentowano ze stanowiskiem Raven R-400 (CROWS) i znanym z afgańskich Rosomaków systemem detekcji kierunku strzałów Pilar. Warto odnotować, że ekspozycja plenerowa Wojska Polskiego miała w swoim składzie pojazd dzięki któremu AMZ Kutno stała się znana- Dzik, tutaj popularnie zwany Gucio gdyż stanowi wariant jaki otrzymały Oddziały Specjalne Żandarmerii Wojskowej. Głównie wojskowych można winić za to, że najprawdopodobniej kolejny rok jedyny znaczący producent pojazdów opancerzonych pozostanie bez zamówień z Wojska Polskiego.

 

Pewnym nowum było napotkanie w jednej z wystawienniczych hal austriackiego samochodu opancerzonego PMV Survivor II 4x4. Warto przybliżyć choć w kilku zdaniach tego raczej nie znanego w naszym kraju MRAP-a. Jako podwozie wykorzystano niemieckiego MAN-a 13.280 (w naszym kraju nośnik wozów ratowniczo-gaśniczych). MAN jest także dostawcą silnika wysokoprężnego napędzającego Survivora. D0836LFL54 ma moc 280 LM (206 kW) przy momencie obrotowym 1100Nm.  Przy masie całkowitej rzędu 14000 kilogramów (masa ładunku 1500-2800 kg) napęd pozwala na rozwinięcie na drodze do 100 km/h (85 km/h przy elektronicznym ograniczniku). Warto napisać to, o co zapyta każdy zainteresowany nabyciem tej klasy wozów przez WP. Survivor zapewnia 3 poziom ochrony balistycznej oraz przeciwminowej poziom 3a/3b (oba według STANAG 4569). Osłonę żołnierzom zapewnia skorupowa kabina ze stali pancernej  odpowiednio ukształtowana na spodzie. Pojazd pretendował w zeszłym roku do udziału w konkursie na LOSP-a dla polskich kontyngentów zagranicznych.

 

Skoro był pretendent do konkursu, musiał być także jedyny pojazd zgłoszony ostatecznie do organizowanych przez naszego zamawiającego badań. Iveco LMV bo o nim to mowa ostatecznie udziału w nich nie wziął (nie spełniał wymagań) to jednak na MSPO dotarł. Wygląda bowiem na to, ze warunek maksymalnej masy (7500 kg) będącej wymogiem przetargu zostanie zniesiony. Tym samym Włosi zapewne powrócą do gry.

 

Na koniec pozwolę sobie opisać jeszcze dwie konstrukcje. Nie będę nawet próbował porównać ich do Tur-a czy LMV. Są to pojazdy dla specjalsów. Przede wszystkim najnowsze wcielenie amerykańskiego HMMWV w wersji M1165A1 Special Operations. Powstał on na bazie zwykłego, opancerzonego M1165A1 wyposażonego we wzmocnione zawieszenie i silnik GEP V8 (pojemność 6,5 litra i moc 190 KM). Zdemontowano część opancerzenia (pozostawiono spód oraz możliwość montażu pakietów), zainstalowano dodatkowe uchwyty na tylne czy boczne karabiny maszynowe, zainstalowano dodatkowy zbiornik paliwa (47 litrów) oraz poręcze czy stelaże. W zeszłym roku swą premierę w Kielcach miał Jeep J8 w wersji LPV czyli Light Patrol Vehicle. Przebudowany niewiele przed targami przez firmę Jankel Group pojazd bazowy otrzymał klatkę załogową czy dodatkowe uchwyty na broń maszynową. Niewielka ładowność (rzędu 1000 kg) pozwala na jedynie symboliczne zabezpieczenie 3-4 osobowej załogi. W grę ewentualnie wchodzi stosowany w brytyjskich Land Roverach pakiet MAPIK o masie 150 kilogramów.   

 

Broń strzelecka

 

W porównaniu sprzed rokiem, oferta z zakresu broni strzeleckiej prezentowała się całkiem dobrze, mieliśmy do czynienia z kilkoma premierami, w tym z krajowego podwórka.

 

Firm FN Herstal zaprezentowała swój nowy karabin automatyczny SCAR-H, kal. 7,62 mm, który dzięki modułowej konstrukcji można przekonwertować na broń kal. 5,56 mm. Poza karabinem prezentowano granatnik jednostrzałowy FN40GL-S, czyli w wariant samodzielnym. Granatnik ten stanowi rozwinięcie granatnika FN40GL-H/S. Wszystkie wersje charakteryzuje wspólna konstrukcja, różnice wynikają z obecności pośrednika między granatnikiem, a jego spustem, niezbędnego przy wariancie podwieszanym (pośredniki różnią się między sobą zależnie od wariantu broni). Prezentowano znane już wcześniej karabinki F2000 Standard z podwieszonym granatnikiem 40 mm GL1 oraz wersję Tactical z uniwersalną szyną montażową zamiast stałego celownika optycznego x1.6. Przymierzyć się można było do karabinków maszynowych MINIMI kal. 5,56 mm i odmiany karabinowej 7,62 mm, pistoletu maszynowego P90 Standard i Tactical (szyna zamiast stałego kolimatora) kal. 5,7 mm czy pistoletu Five-seveN Tactical kal. 5,7 mm.

 

Na stoisku Centrexu, poza prezentowanymi już wcześniej karabinkami G36 różnych odmian, pokazano po raz pierwszy w Polsce, karabiny automatyczne HK417 kal. 7,62 mm, które stanowią rozwinięcie znanych sprzed roku HK416 kal. 5,56 mm. Nowe karabiny Heckler&Koch powstały na bazie karabinka Colt AR15. W skład nowej rodziny wchodzą trzy konstrukcje z lufami długości: 305 mm (subkarabin), 406 mm (karabin standardowy) i 508 mm (karabin wyborowy). Nie jest tajemnicą, iż tak silna reprezentacja karabinów automatycznych na targach MSPO wiąże się z przetargiem na tego typu broń, organizowanym przez Dowództwo Wojsk Specjalnych.

 

 

 

 

 

 

Najnowsza modyfikacja Beryla

 

Radomska Fabryka Broni zdążyła nas już przyzwyczaić do corocznych premier modyfikacji produkowanych od ponad dekady karabinków Beryl. Tym niemniej należy odnotować istotny postęp. Nowa kolba o regulowanej długości składa się na prawy bok zaś łoże to cztery szyny montażowe rozmieszczone co 90 stopni w miejscu klasycznego łoża i nakładki na komorę gazową. Przeźroczysty magazynek został zmatowiony, co ma nadal umożliwiać wzrokową kontrolę stanu amunicji, zapobiegając zarazem refleksom światła. Zgodnie z zaleceniami użytkowników, opracowano nowy, wygodniejszy chwyt pistoletowy oraz zmodyfikowano kształt zaczepu magazynka. Zrezygnowano wreszcie ze składanej muszki i nowego urządzenia wylotowego, przykręcanego na gwint (co miało ułatwić montaż tłumika). Podobne zmiany objęły subkarabinek Mini-beryl, z tym, że pozostawiono starszy typ łoża ze stałym chwytem przednim i dwoma szynami bocznymi. Bogata była oferta broni krótkiej, a swoistą sensację wywołał pistolet MAG 98 wyposażony w szynę montażową, który ma ponownie trafić do oferty radomskich zakładów. Czas pokaże, czy polski „Sig Sauer” odnajdzie swoje miejsce na rynku. Prezentowano różne odmiany pistoletu Walther P99 (których ponad 75 tys. zamówiła już polska policja), w tym najnowszy, P99 Rad, będący propozycją dla Wojska Polskiego rozważającego rozpisanie konkursu na nowy pistolet służbowy.

 

Na stoisku Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Sprzętu Mechanicznego z Tarnowa miała miejsce premiera karabinu wyborowego Alex 338 kal. 8,6 mm. Broń strzela nabojem 8,6 x 70 mm Lapua Magnum, zaprojektowanym specjalnie do precyzyjnych strzelań na dalekie dystanse w cele chronione kamizelkami balistycznymi. Mimo iż energia wylotowa pocisku 8,6 mm jest blisko dwukrotnie większa od energii pocisku 7,62 mm, Alex 338 jest o jedynie 500 g cięższy od swojego starszego brata. Do tej pory MON zamówiło 51 karabinów Bor (Alex-762) z opcją na dalszych 30, z terminem realizacji umowy  do 2010 r. (31 w tym, 20 w przyszłym i 30 w 2010 r.). Od 2009 r. karabiny mają być dostarczane z celownikami dzienno-nocnymi CKW rodziny Bazalt. Kolejną premierą była nowa odmiana karabinu Alex kal. 7,62 - Tactical Sport, przeznaczony dla odbiorców cywilnych i jednostek policyjnych. Karabin otrzymał efektowne czerwone malowanie i chromowanie lufy.

 

Niejako niezauważona przemknęła premiera 40 mm granatnika rewolwerowego RGP-40 strzelającego standardowym nabojem 40 x 56 mm. Broń powstała w wyniku współpracy OBR SM z WAT. Model charakteryzuje się działaniem półautomatycznym, lufą o długości 250 mm i aluminiowym bębnem mieszczącym sześć nabojów. Bęben napędza nakręcana przed załadowaniem sprężyna. Zwolnienie blokady bębna i przeładowanie umożliwia tłok gazowy, zasilany gazami prochowymi odprowadzanymi przez boczny otwór w lufie.

 

Zakłady Metalowe z Tarnowa, poza najnowszą odmianą karabinu przeciwsprzętowego wkbw Tor pokazały długo oczekiwaną modyfikację UKM-2000. Najnowszy wariant UMK-2000D wyposażony został w składaną na bok kolbę o regulowanej długości, oraz w znaną już sprzed dwóch lat szynę montażową. Pewne zaskoczenie wywołała prezentacja UKM-2000CL, z lewostronnym układem zasilania. Jak się okazało, broń ta została zaprojektowana równolegle ze standardowym wariantem UKM-2000C, a  zmiany ograniczają się jedynie do kilku części.

Oku uważnego zwiedzającego nie mogło ujść stoisku firmy RPA International Ltd., która prezentowała karabin typu Rangemaster, w swojej najcięższej odmianie strzelającej nabojem 12,7 x 99 mm. Poza tym prezentowano sztucer myśliwski Interceptor Rifle i karabin tarczowy Elite Target Rifle kal. 7,62 mm. Zdaniem wystawcy karabin przeciwsprzętowy osiąga skupienie na poziomie 1/2 MOA, zaś karabin tarczowy blisko 1/4 MOA.

 

Na stoisku łódzkiej firmy PREXER prezentowano dobrze już znany pistolet Wist-94, pomalowany w barwy maskujące. Przyszłość pistoletu nie jest pewna. Na rynku cywilnym broń nie odnosi poważniejszych sukcesów, jedynym istotnym klientem jest wojsko.

 

Swymi rozmiarami imponowało połączone stoisko firm: Accuracy International, Ceska Zbrojovka , Sauer oraz innych, oferujących już wyłącznie osprzęt. Na stoisku prezentowano raczej dobrze wszystkim znane wyroby. Ceska Zbrojovka pokazała karabiny wyborowe CZ 750 S1 M1 oraz CZ 750 S1 M2 z tłumikiem dźwięku. Uwagę wzbudzał karabin wyborowy SIG Blaser R93 LRS 2, który został dodatkowo wyposażony w obszerny zestaw szyn montażowych standardu MIL STD 1913.

 

Wystawa narodowa- Szwecja

 

Po RFN, Francji, Izraelu i USA swoją ekspozycję narodową organizowało Królestw Szwecji. Najbardziej rzucającym się w oczy eksponatem była samochodowa wyrzutnia Saab RBS-15 Mk3, ekspozycja granatników przeciwpancernych i wystawiana po sąsiedzku opancerzona kabina dla ciężarówek Scania. Ponadto w ramach ekspozycji swoje wyroby prezentowały firmy powiązane ze szwedzkim przemysłem obronnym: Flir Systems, NAMMO oraz Konsgberg.

 

Ekspozycja Wojska Polskiego- Inspektorat Wsparcia

 

Inspektorat Wsparcia rozwinął swoje skrzydła w zeszłym roku. W tym miał swój czas na MSPO stając się organizatorem czy właściwiej koordynatorem wystawy organizowanej rokrocznie przez Wojsko Polskie. Skoro był gospodarzem przedstawmy na początek jego wyposażenie. Pokazano cały typoszereg ciężarówek typu Jelcz pod zabudowy cystern wody, paliwa, kontenerów czy skrzyniowe. Zaprezentowano wózki widłowe (DV 1794), polowy punkt tankowania (PPT-10AM), rurociągi stalowe do przetaczania na znaczne odległości paliw, ładowarko-koparkę (9.50 z HSW). Atrakcyjność ekspozycji wśród gości byłaby dużo mniejsza gdyby nie zaprezentowano sprzętu typowo bojowego. Po raz pierwszy w tym miejscu mieliśmy okazję zobaczyć kilka wersji Rosomaków: afgański z dodatkowym opancerzeniem i wyposażeniem, standardowy wariant bojowy, transporter zespołów ppk Spike i Rosomak medyczny. Były rzadkie, ale w sumie często pokazywane zestawy przeciwlotnicze: Loara i ZSU-23-4 MP Biała. Co roku można przymierzyć się do Jodków, zasiąść na miejscu operatora stacji NUR-22 czy systemu Przebiśnieg. Z nowszych rzeczy wzrok przyciągał nowy pojazd dla patroli rozminowania (Topola-S na podwoziu Iveco), pojazdy Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (zresztą dostali za nie Defendera) czy pierwszy w Wojsku Polskim bsl z prawdziwego zdarzenia w postaci Orbitera. Ekspozycję plenerową sił zbrojnych wzbogacała znana sprzed ponad roku ..... TS-11F Iskra. To co mundurowi pokazali nie powalało, ale też nie można było się całkowicie zawieźć, przynajmniej pozwolili pochodzić po Białej i Loarze.

 

Nagrodzeni i wyróżnieni: 

Nagrodą DEFENDER wyróżniono:

-         AMZ-Kutno Sp. z o.o. z Kutna; TELDAT Sp. J. z Bydgoszczy za wóz dowodzenia ŻUBR WD.

-         Hertz Systems Sp. z o.o. z Zielonej Góry za wojskowy odbiornik nawigacji satelitarnej HGPST MODEL T.

-         Przemysłowy Instytut Telekomunikacji S.A. z Warszawy za stanowisko dowodzenia obroną przeciwlotniczą.

-         Radmor S.A. z Gdyni za Radiostacje osobistą R35010.

-         JELCZ - KOMPONENTY Sp. z o.o. z Jelcza - Laskowic za Kabinę opancerzoną JELCZ 146 dla samochodów ciężarowych dużej ładowności podwyższonej mobilności.

-         Centrum Naukowo - Produkcyjne Elektroniki Profesjonalnej RADWAR S.A. z Warszawy za system obrony lotniczej krótkiego zasięgu KOBRA.

-         Przemysłowe Centrum Optyki S.A. z Warszawy za monookular noktowizyjny MU-3.

-         WB Electronics Sp. z o.o. z Ożarowa Mazowieckiego za System Kierowania Ogniem Moździerzy SKO-M.

-         Wojskowe Zakłady Mechaniczne S.A. z Siemianowic Śląskich za KTO "ROSOMAK" 8x8 dla PKW ISAF.

-         Inspektorat MON ds. Bezpieczeństwa Lotów z Warszawy; Instytut Lotniczy Wojsk Lotniczych z Warszawy za ruchome laboratorium badań zdarzeń lotniczych i deszyfracji parametrów lotu.

Komisja Konkursowa przyznała "GRAND PRIX" dla Wojskowych Zakładów Mechanicznych SA z Siemianowic Śląskich za KTO "ROSOMAK" 8x8 dla PKW ISAF.

Nagrody specjalne:

z upoważnienia MINISTERSTWA OBRONY NARODOWEJ otrzymał:

- 52. Batalion Remontowy Ziemi Człuchowskiej w Czarnem za kontenerowy warsztat remontu pojazdów (KWRP).

z upoważnienia MINISTRA SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI otrzymał:

- Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia z Zielonki;

- TEAM Marek Pasierbski z miejscowości Mirków Gługoręka;

- Hut-Trans Katowice Sp. z o.o. z Chorzowa za opancerzenie balistyczne i antywybuchowe samochodu osobowo-terenowego

z upoważnienia MINISTRA NAUKI I SZKOLNICTWA WYŻSZEGO otrzymał:

- Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego "PZL - Warszawa II" S.A. z Warszawy za optoelektroniczny system detekcyjno-gaśniczy dla wozów bojowych i transporterów opancerzonych STOPFIRE;

- Wojskowe Zakłady Uzbrojenia S.A. z Grudziądza za inteligentną minę zdalnego rażenia do niszczenia śmigłowców i obiektów niskolecących"IMZR-11".

 

Do zobaczenia za rok. Będziemy tam znowu – Redakcja Militarium.net

Zapraszamy do redakcyjnej galerii zdjęć z XVI Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego, Kielce 2008: http://picasaweb.google.co.uk/militarium.targi/MSPO2008


Wstecz

Wpisz szukaną frazę...

O czym chciałbyś przeczytać w najbliższym czasie w Militarium.ne

Siły Powietrzne SFR Jugosławii 1945-1991

Samolot myśliwski Lockheed F-104 Starfighter

Czołg AMX-30

Samolot bombowy Avro Vulcan

 




strona główna | kontakt | reklama | imprezy militarne | © Copyright by Militarium.net 2004-2012 forum | | |